Urugwaj 1930

Włochy 1934

Francja 1938

W 1936 roku FIFA podjęła decyzję o tym, że mundial 1938 odbędzie się we Francji. Decyzja ta nie przypadła do gustu ekipom z Ameryki Południowej, które chciały by tym razem światowe mistrzostwa odbyły się na ich kontynencie. Urugwaj i Argentyna w proteście nie zgłosiły się nawet do eliminacji. Twórca mistrzostw świata w piłce nożnej Jules Rimeta poniósł więc dużą cenę za zrealizowanie swojego marzenia aby impreza odbyła się w jego ojczystym kraju.

 

Do eliminacji, w których udział wzięło aż 37 reprezentacji po raz drugi w historii zgłosiła się reprezentacja Polski. Dla naszej drużyny eliminacje okazały się sukcesem. 10 października 1937 roku w Warszawie „biało-czerwoni” pokonali Jugosławię 4:0 po golach Leonarda Piątka(dwóch), Jerzego Wostala i Ernesta Wilimowskiego. W rewanżu, który odbył się w Belgradzie piłkarze trenera Józefa Kałuży przegrali tylko 0:1 co dało im awans do turnieju.

 

Oprócz reprezentacji Urugwaju i Argentyny w eliminacjach nie wzięły udziału także -  pogrążona w wojnie domowej Hiszpania oraz uważana wówczas za najlepszy zespół na świecie Austria. Po dokonaniu przez hitlerowców „Anschlussu”(wcielenia do Rzeszy) tego alpejskiego kraju najlepsi gracze austriaccy zostali wcieleni do reprezentacji Niemiec.

W czasie Mundialu 1938 rozgrywanym we Francji podobnie jak cztery lata wcześniej we Włoszech obowiązywała zasada „przegrywający odpada”. Do pierwszej rundy rozgrywek zostało zgłoszonych 15 zespołów. Oznaczało, że jedna z reprezentacji zagra od razu w ćwierćfinale. Szczęście uśmiechnęło się do zespołu Szwecji. Poziom meczy był bardzo wyrównany, aż w 5 z 7 spotkań konieczna była dogrywka.

W regulaminowym czasie nawet mistrzowie świata Włosi nie potrafili uporać się ze swoimi rywalami, Norwegami.  Skandynawowie byli bliscy sprawienia sensacji – w ostatnich minutach spotkania strzelili bramkę. Jednak sędzia Alois Beranek z Niemiec nie uznał gola dopatrując się spalonego. Natomiast rozstrzygnięcie pojedynków Niemców ze Szwajcarami i Kubańczyków z Rumunami wymagało rozegrania dodatkowych meczów. Wtedy rzuty karne nie decydowały o awansie.

Pierwsze legendarne spotkanie reprezentacji Polski na Mistrzostwach Świata przeszło do historii futbolu. Los chciał, że rywalem "biało-czerwonych" była reprezentacja Brazylii .

Brazylia z lewej Polska z prawej.

5 czerwca 1938 roku o godzinie 18, na Stade de la Meinau w Strasbourgu rozpoczęło się jedno z najciekawszych widowisk w historii rozgrywek o Puchar Świata. Po pierwszej połowie „canarinhos” prowadzili 3:1. Pierwszego gola dla reprezentacji Polski na mundialu zdobył z rzutu karnego Fryderyk Scherfke.

Po przerwie zaczął padać deszcz. Okazalo się, że na mokrym boisku dużo lepiej radzili sobie Polacy. Dwie bramki Wilimowskiego dały „biało-czerwonym” remis 3:3. Niestety gol Peracio dał Brazylii prowadzenie. W 89. minucie meczu „Ezi” jednak wyrównał i dał naszej reprezentacji kolejne pół godziny nadziei. W dogrywce królował na boisku najlepszy strzelec „canarinhos” – Leonidas. „Czarny Diament”, czy też „Człowiek-Guma” jak go nazywano, będący twórcą uderzenia z przewrotki wbił Polakom dwa gole. Gol Wilimowskiego na dwie minuty przed końcem dogrywki zmniejszył jedynie rozmiary porażki Polaków.

„Biało-czerwoni” przegrali 5-6 i musieli wracać do domu, jednak zostali zapamiętani.

„Jak wrócę do Brazylii i ktoś mi powie, że Polska nie umie grać, to plunę mu w twarz” – deklarował pomocnik reprezentacji Brazylii, Maritim.

 

Polska - Brazylia 5:6

 

W pierwszej rundzie turnieju odpadła także złożona z niemieckich i austriackich piłkarzy reprezentacja III Rzeszy. Drużyna prowadzona przez słynnego selekcjonera Seppa Herbergera, występująca pod egidą Niemiec nie potrafiła stworzyć zgranego zespołu. W swoim pierwszym meczu zremisowałi zaledwie ze Szwajcarami 1:1.  W meczu powtórzonym ulegli dopingowanym przez manifestującą niechęć do faszyzmu publiczność Helwetom 2:4.

W ćwierćfinałach broniący tytułu Włosi pokonali 3:1 gospodarzy -  Francuzów. Puchar nie trafił więc po raz pierwszy do rak gospodarzy mundialu.

Niezwykle brutalne spotkanie 1/4 finału rozegrały ze sobą drużyny Brazylii  i  Czechosłowacji. Sędzia wyrzucił z boiska aż trzech piłkarzy – w 14 minucie Zeze kopnął w brzuch bohatera poprzednich mistrzostw Oldricha Nejedlego za co otrzymał czerwoną kartkę. Przed końcem meczu Machado pobił się z obrońcą Czechosłowacji Rihą. Po 90 minutach był remis 1:1 i potrzebna była dogrywka. Zdziesiątkowane zespoły musiały więc walczyć przez kolejne 30 minut. Wśród pozostałych na boisku 19 piłkarzy 5 było kontuzjowanych, a dwóm z nich  jeszcze w trakcie meczu nałożono gips (zmian wtedy nie było). Wynik jednak nie zmienił się, i konieczne było powtórzenie spotkania za dwa dni.

W tym drugim meczu nie zagrał znakomity bramkarz Czechosłowacji Frantisek Planicka, któremu w poprzednim meczu brutalnie grający Brazylijczycy złamali rękę ( kontuzja ta zmusiła bramkarza Slavii Praga do zakończenia kariery). Trener „canarinhos” Ademar Pimienta dokonał ryzykownego posunięcia wystawiając aż 9 nowych piłkarzy, pozostawiając w składzie jedynie bramkarza Waltera i Leonidasa. To odważne zagranie przyniosło porządany efekt, Brazylia pokonała osłabioną Czechosłowację 2:1 i tym samym awansowała do półfinału.

W półfinale Brazylia spotkała się z Włochamii, których trenerem był doświadczony Vittorio Pozzo. Przed pojedynkiem z mistrzami świata trener Brazylijczyków Pimienta popełnił tym razem błąd – nie wystawił na boisko swoich najlepszych graczy w tym Leonidasa. „Oszczędzam ich na finał” – mówił, ale kanarkowym przyszło zagrać tylko w meczu o trzecie miejsce. Stracili dwie bramki między 55 a 60 minutą półfinałowego spotkania. Brazylijczycy na dwa gole Italii odpowiedzieli tylko jednym trafieniem i pożegnali się ze „Złotą Nike”.

W drugim półfinale Węgrzy wysoko pokonali Szwecję 5:1. Trzy bramki zdobył rewelacyjnie spisujący się w tym turnieju Gyula Zsengeller z Ujpestu Budapeszt.

Finałowe spotkanie należało jednak do grającej jeszcze lepiej niż w 1934 roku ekipy Włoch. Mecz finałowy rozegrano na stadionie Colombes w Paryżu, który prawie świecił pustkami, gdyż zainteresowanie mistrzostwami bardzo spadło po odpadnięciu Francuzów.

W 6. minucie meczu Giuseppe Colaussi strzałem z woleja pokonał bramkarza Madziarów Antala Szabo. Dwie minuty później celne uderzenie Pala Titkosa z ostrego kąta dało jednak Węgrom wyrównanie. Remis utrzymał się tylko przez pięć minut bo w 15 minucie najlepszy gracz francuskiego turnieju Silvio Piola wykończył skutecznie misterną akcję całego zespołu, poprzedzoną szybką wymianą podań w polu karnym. Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy gola na 3:1 zdobył jeszcze Colaussi.

W drugiej połowie Włosi skupili się na obronie korzystnego dla nich rezultatu przechodząc do obrony. Węgrzy zdołali jednak wyprowadzić dobrą akcję 70 minucie meczu. Kapitan tej drużyny Gyorgy Sarosi przedarł się przez ich defensywę Italii i zdobył bramkę na 3:2. W odpowiedzi świetnie grająca reprezentacja Włoch po 10 minutach odebrała jednak Węgrom wiarę w zwycięstwo zdobywając kolejną bramkę. Gola tego zdobył Piola silnym strzałem z 11 metrów.Był to ostatni gol tych mistrzostw.

 

1938 - Finał Mistrzostw Świata we Francji:

 

 

Włosi triumfowali po raz drugi. „Squadra Azzurra” wygrała, bo była najlepsza, bo miała jeszcze lepszą drużynę na świecie. W bramce stał znakomicie świetny „czarny pająk” Aldo Olivieri, obroną zarządzali Alfredo Foni i Pietro Rava. W środkowej linii królował urugwajski „Oriundi” Michele Andreolo, a ataku z Meazzą, Piolą i Colaussim nie była w stanie zatrzymać żadna obrona.

Niestety na francuskim mundialu Vittorio Pozzo i jego drużyna zachwycili świat swoją grą po raz ostatni. Wkrótce potem wybuchła II Wojna Światowa, z powodu której następne mistrzostwa rozegrano dopiero w 1950 roku.