Urugwaj 1930

Włochy 1934

Francja 1938

Sukces organizacyjny Mistrzostw Świata w piłce nożnej z 1930 roku  oraz rosnąca popularność tego sportu skłoniły FIFA do organizacji kolejnego turnieju.. W październiku 1932 roku w Sztokholmie powierzono ich organizację Włochom, które o organizację turnieju konkurowały ze Szwecją.

Tym razem chętnych do wzięcia udziału w mistrzostwach było znacznie więcej niż cztery lata wcześniej.  Postanowiono więc zorganizować pierwsze eliminacje do turnieju i wyłonić 16 uczestników z 32 chętnych reprezentacji.

Ciekawostką eliminacji było wyłonienie drużyny, która będzie reprezentować Amerykę północną. O awans do turnirju reprezentacje USA i Meksyku walczyły ze sobą na kilka dni przed mistrzostwami w samym Rzymie! Mecz zakończył się zwycięstwem Stanów Zjednoczonych 4:2.

 

 

 

Niespodzianką eliminacji był fakt, iż do turnieju nie zakwalifikowała się reprezentacja Jugosławii - półfinalisty poprzednich mistrzostw. Jugosłowianie w decydującym meczu z Rumunami osiem razy trafiali w słupki i poprzeczki by ostatecznie przegrać 1:2.

 

W eliminacjach do włoskiego turnieju startowała także Polska drużyna. Nasi reprezentanci trafili na silnego rywala – Czechosłowację. W Warszawie mimo dobrej gry Polacy przegrali 1:2. Rewanż nie odbył się z uwagi na stosunki między obydwoma krajami.

II Mistrzostwa Świata musiały obyć się bez obrońcy tytułu sprzed czterech lat, Urugwaju. „Celestes” nie stanęli nawet do eliminacji, tłumacząc się brakiem funduszy. Prawda miała też swoje drugie oblicze - Urugwajczycy nie wzięli udziału w europejskim turnieju w rewanżu za zlekceważenie turnieju zorganizowanego w ich kraju. Reprezentantami Ameryki Południowej byli więc Brazylijczycy i Argentyńczycy. Ci ostatni przyjechali jednak w rezerwowym, praktycznie amatorskim składzie, gdyż zawodowcy, podobnie jak Urugwajczycy, zbojkotowali turniej.

W eliminacjach nie wystartował także żaden z zespołów z Wysp Brytyjskich. Anglicy byli w konflikcie z FIFA.

Faworytem tego turnieju byli jego gospodarze - Włosi, którzy wtedy jeszcze brali udział w eliminacjach. Gospodarze zasileni naturalizowanymi Argentyńczykami, tak zwanymi „Oriundi” (Luisito Montim i Raimundo Orsim) byli przygotowywani przez znakomitego trenera według angielskich wzorców. „Il Vecchio Maestro”, czyli stary mistrz, zbudował kadrę Włoch głównie na zawodnikach Juventusu (Monti, Orsi, Rosetta, Ferrari, Combi), Romy (Guaita, Ferraris) i Bolonii (Schiavio, Monzeglio).

Za pretendentów do medali uchodzili także Austriacy, Węgrzy, wspólna drużyna Czechów i Słowaków, Hiszpanie oraz Niemcy. Niestety mistrzostwa rozgrywane były wówczas w faszystowskich Włoszech i tak naprawdę były narzędziem propagandowym Benito Mussoliniego, co w pewnym sensie je wypaczyło. Reprezentacja gospodarzy była bez wątpienia świetnym zespołem i miała duże szanse na zwycięstwo, ale „Il Duce” to nie wystarczało. On musiał wywalczyć „Złotą Nike” za wszelką cenę, i nie wahał się przed zastosowaniem żadnych środków.

Turniej, który się odbył w okresie od 27 maja do 10 był rozgrywany był od samego początku w systemie pucharowym bez podziału na grupy - przegrywający odpadał. Już na samym początku swoją moc pokazali Włosi, którzy rozgromili reprezentację Stanów Zjednoczonych aż 7:1. Reprezentacja Brazylii broniąca honoru Ameryki Południowej „Człowieka – Barykady”, czyli Ricardo Zamory i Ulegli Hiszpanom 1:3. Austriacki „Wunderteam” rozegrał ciężki mecz z Francuzami, ale po dogrywce zdołał ich pokonać. Dalej awansowały także Czechosłowacja, Niemcy i Węgry.

Ricardo Zamora bramkarz reprezentacji Hiszpanii

Z meczów ćwierćfinałowych spotkanie Włochów z Hiszpanami zaliczane jest do najciekawszych meczów tego turnieju.  „Tygrys w ludzkiej skórze” jak nazywano Zamorę dokonywał w bramce cudów, nie dając się ograć Orsiego, Meazzy i Schiavio. Pojedynek w regulaminowym czasie zakończył się remisem 1:1 i konieczne było rozegranie kolejnego meczu na drugi dzień. Wtedy nie było jeszcze ani dogrywek, ani rzutów karnych. Wyczerpany wcześniejszym meczem Zamora nie był już w stanie zagrać w następnym spotkaniu. Zastępujący go Nogues bronił świetnie, ale podobnie jak dzień wcześniej belgijski arbiter Baert, tak 1 czerwca 1934 r. Szwajcar Mercet dbał o to, by „Squadra Azzurra” nie przegrała. Hiszpanie ulegli gospodarzom 0:1.

Uważani za najlepszych na świecie Austriacy pokonali w ćwierćfinale Węgrów i to właśnie oni zmierzyli się z gospodarzami w walce o finał. Spotkanie nie spełniło oczekiwań, słabo zagrał zwłaszcza as Austriackiej ekipy Mattias Sindelar, a jedyną bramkę zdobył „Oriundi” w barwach Italii Enrico Guaita .

W drugim półfinale Czechosłowacy pokonali Niemców 3 : 1. Nie doszedł więc do skutku „Faszystowski finał”, jaki wymarzyli sobie Mussolini i Hitler Plany te pokrzyżował Oldřich Nejedlý . Napastnik praskiej Sparty trzykrotnie pokonał niemieckiego bramkarza.

 

 

Mecz finałowy drugich mistrzostw świata rozpoczął się 10 czerwca 1934 roku o godzinie 17. Rozegrany został na stadionie Narodowej Partii Faszystowskiej w Rzymie. Po powitaniu kapitanów Reprezentacji Włoch i Czechów,, którymi byli bramkarze  – Giampiero Combi i Frantisek Planicka, sędzia Eklind ze Szwecji dał sygnał do rozpoczęcia meczu. Żadna z drużyn przez ponad godzinę nie strzeliła bramki. Na nic zdały się w tym czasie wysiłki Schiavio i Meazza, Raimundo Orsi który cztery lata wcześniej w finale reprezentował Argentynę, też nie potrafił zmienić wyniku tego spotkania mimo iż marzył mu się puchar świata. Po stronie Czechów bardzo niebezpieczny był Oldrich Nejedly, mnóstwo pojedynków stoczyli napastnik ekipy Czechosłowacji Stefan Cambal i stoper Włochów Monti. Mimo tak dynamicznej akcji aż przez 69 minut wynik był bezbramkowy.

W 70 minucie meczu czeski lewoskrzydłowy Antonin Puc wykonywał rzut rożny. Po chwili piłka wróciła do niego a on uderzył z całych sił z ostrego kąta i w ten sposób pokonał włoskiego bramkatza Combiego dając prowadzenie swojemu zespołowi.

Czesi mieli jeszcze dwie szanse na podwyższenie rezultatu i zapewnienie sobie zwycięstwa, niestety strzały Sobotki i Svobody nie trafiły do bramkii. Silnie zmotywowanym Włochom udało się wyrównać na 9 minut przed końcem finałowego meczu. Stało sie to po akcji dwóch argentyńskich „Oriundich”. Orsi dostał podanie od Guaity, wbiegł z nią między obrońców Czechosłowacji i uderzył lewą nogą. Piłka wpadła do bramki ponad rękoma Planicki mimo jego interwencji.

W regulaminowym czasie w meczu finałowym był więc remis i sędzia Eklind zarządził dogrywkę. Więcej sił na nią zachowali Włosi. W 95 minucie nie pilnowany Ambrosiany ( piłkarz Interu) dostał piłkę na skrzydło, miał mnóstwo miejsca i czasu aby ją skutecznie rozegrać w wykorzystał to. Zdecydował się podać do Guaity, a ten oddał piłkę Schiavio, który strzałem tuż pod poprzeczkę zmusił do kapitulacji Planickę. Do końca dogrywki rezultat meczu już się nie zmienił. Mistrzami Świata zostali „Il Vecchio Maestro” Pozzo, i jego „Squadra Azzurra”.

Włosi w 1934 roku mieli świetną drużynę. Znakomity bramkarz Combi, środkowy pomocnik rodem z Argentyny Luigi (wcześniej Luis) Monti, napastnicy Orsi, Guaita, Schiavio, Ferrari i najlepszy gracz turnieju Giuseppe Meazza zasłużyli na swoje miejsce w historii futbolu. Włoską reprezentację do zwycięstwa poprowadził znakomity trener Vittorio Pozzo, który cztery lata później we Francji potwierdził swoje wysokie umiejętności selekcjonera i trenera.